Ania + Mateusz

Był to jeden z tych dni, w trakcie których wilgotność była bliska 100% i mruganie oczami powodowało występowanie rosy na czole, a co dopiero bieganie z aparatami, chodzenie w sukni czy garniturze. Istny żar tropików… Podobny żar lał się od Ani i Mateusza, których miałem przeogromny zaszczyt tego dnia fotografować. Atmosfera nieziemska, miłość w powietrzu wyższa niż wilgotność więc zdjęcia robiły się praktycznie same.

Zapraszam do Ani, Mateusza i Henry’ego (którego to poznałem w trakcie pleneru!) 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *